Z wczoraj...
| Owsianka na waniliowym mleku sojowym z malinami i sokiem malinowo-jeżynowym od babci :) |
Owsianka z dziś...
| Płatki owsiane z mielonym lnem, płatkami migdałów na mleku z pokrojoną gruszką, borówkami, jogurtem greckim i syropem z agawy. |
Iiii.... CIACHO!
Tak nam się chciało takiego domowego ciacha!
Kruchego, letniego, owocowego...
I znalazłam idealny przepis. Ten. No bomba! To jest to!
Pierwszy problem - malin ni ma. Trudno, "lecę" do sklepu, ale tam tylko borówki. Chwytam więc i wracam do domu. Robię...
Spód podpieczony, wystudzony, ubijam białka... Wiedziałam, że mam budyń, ale zapomniałam, że tylko jeden, a do ciasta potrzebne były dwa.
Mammoooo!!
Ubijam te białka czekając na dostawę budyniu, dobra, jest sztywno, dosypuję cukru... jest mama! Małe zamieszanie, muszę przekazać mikser mamie, by otworzyć cukier wanilinowy, potem budynie, gęsta, słodka masa, "chyba taka ma być" - myślę - "dobra, lepiej tak długo nie ubijam, tylko wykładam". Wyłożyłam masę na spód, dodałam borówki, starłam ciasto na wierzch i siup do piekarnika!
Myję stolnicę... o, nie. OLEJ! Olej, olej, olej, olej do masy!
I tym sposobem wyszła mi masa, której daleko do bezy, ale chyba bliżej niż do takiej masy jak na zdjęciu w przepisie.
Ale w smaku ciastu to nic a nic nie zaszkodziło! Jest mega mega PYSZNE!!!
Boże, jak ja kocham kruche ciasto... A to prawie samo masło... Żyć nie umierać!
Polecam gorąco i życzę smacznego!
Mayamee