Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suflet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suflet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 września 2013

Sernikowy kokosowy suflet z kaszy manny z nektarynką




- 40 g kaszy manny
- 40 ml mleka kokosowego
- 160 ml mleka zwykłego (lub pół na pół z wodą)
- 125 g serka homogenizowanego
- łyżka syropu z agawy (lub innego dosładzacza)
- 1 małe jajko (lub pół dużego. Uwierzcie mi, da się podzielić jajko na pół ;))

1. Mleko kokosowe i zwykłe zagotuj, dodaj kaszę, syrop z agawy i gotuj mieszając, aż do uzyskania gęstej konsystencji (naprawdę gęstej).
2. Trochę ostudź kaszę i dodaj serek, jajko oraz (w moim przypadku) pokrojoną nektarynkę.
3. Przelej masę do natłuszczonej kokilki i piecz przez 25 min w 180 stopniach.

Smacznego!
Mayamee :)

Przepraszam, ale posta publikuję na szybko, nie mam czasu się rozpisywać. Czas mnie goni.


niedziela, 1 września 2013

Kokosowy suflet z kaszy manny z malinami i jeżynami

Ten suflet to strzał w dziesiątkę. Coś przeeeeeeepysznego! Mam ostatnio dobrą passę do wyszukiwania i wybierania inspiracji na te ostatnie wakacyjne śniadania :) I dziś było to ostatnie. Już wrześniowe. Zimne.
Obudziłam się dość wcześnie, ale wyspana. Okno uchylone, za oknem deszcz. W pokoju chłód, ale pod ciepłą kołderką mi on nie przeszkadza. Lubię spać przy rozszczelnionym oknie, oddychać świeżym, czystym powietrzem. Szczególnie gdy pada.

W lodówce widzę zebrane wczoraj malinki, czernią się też miękkie (czyli słodkie) jeżynki. Przeglądam przepisy Whiness ;) Mam! Suflet z kaszy manny! Idealny do moich owoców :)Do tego mam jeszcze mleczko kokosowe... mmm, będzie pysznie! :)


Takie jeszcze letnie powitanie września malinami i jeżynami.





 

A na spodzie niespodzianka - płatki owsiane! :)


 Jeszcze wczoraj jutrzejszy dzień był mi bardzo odległy. Zupełnie nie czułam, że w poniedziałek będę musiała wstać "z musu" o określonej godzinie, a nie dlatego, że o tej porze akurat chce mój organizm. To jednak robi dużą różnicę ;) Ale już dziś czuję na plecach oddech poniedziałku. Oddech mojego cwanego budzika, który wkrada się do mojego snu i gra mi na nerwach przez dobry kwadrans zanim mój mózg zda sobie sprawę skąd pochodzi i co oznacza ten wdzierający się do mojego umysłu i sprowadzający na jawę dźwięk. 

Na dodatek, spódniczka, w której miałam jutro iść i, która i tak była już krótka, skurczyła się w praniu jeszcze bardziej! Dobra, koniec tych zwierzeń ;)

Smacznego!
Mayamee :)

P.S.: Pamiętam o jutrzejszej owsiance!